piątek, 21 kwietnia 2017

FIT NA DZIŚ: 47' BRAND X MASS DENIM X MAJESTIC ATHLETIC X ELADE

Yo! Dzisiejszy fit to gratka dla wszystkich, którym na dźwięk słowa 'AMERYKA' serce zaczyna bić szybciej. Nie ukrywam, że mi, pomimo już w miarę dojrzałego wieku, została ta skłonność. USA można kochać za wiele różnych rzeczy. Za to, że wszystko tam jest największe i najlepsze, za hamburgery, za Mc Donalda. Kiedy ujrzałem za dzieciaka z  rana w telewizorze  klip Skanera - American Boy , od razu wiedziałem, że mamy tu do czynienia z real deal, a USA jawiło mi się wtedy jako ziemia obiecana. Pierwsza podrobiona czapka startera, czyli totalnie amerykański stuff, była dla mnie świętością. Kiedy mi ją bezczelnie zajumano w przedszkolu, mój świat na chwilę się zawalił. Tyle jeśli chodzi o wspominki. Sprawdźcie lepiej fit, bo ja już tu nic mądrego nie napiszę.

 

Nasz nieprzyzwoicie przystojny model ma na głowie wpierdolkę od 47' BRAND. Jeśli chodzi o amerykańskie, ligowe czapki, ta firma jakiś czas temu zjadła konkurencję. Szeroki wybór drużyn, świetna jakość i zaskakująco niska cena - wszystko to składa się na tą markę. Mycka Yankees to 100% amerykańskiego stylu. Mając ją na głowie, ktoś może pomyśleć, że przyjechał do kogoś wujek z Wielkiego Jabłka na osiedle, co wzbudzi nieopisaną zawiść sąsiadów. Niedawno przyszła do nas świeża dostawa obfitująca w modele tradycyjne, jak i sprane. Sprane prezentują się kozacko i możesz w takiej czapce palić frana, że nosiłeś już wpierdolki, kiedy wszyscy mierzyli sobie baniaki, by dobrać  odpowiedni rozmiar fullcapa. Słabo?! Po prostu sprawdź to!

  


Bordowa baseballówka to robota polskiego MASS DENIM. Marka ta jest już weteranem wśród rodzimych brandów. Powstała w już w 1998 r., czyli w sumie wtedy, kiedy znaczna część naszej klienteli heheszki. Silnie zakorzeniony w rapie Mass odcisnął na trwałe swe piętno w tym środowisku, ubierając pół polskiej ekipy rap graczy. Pomimo tego, że marka idzie z czasem i nowe kolekcje obfitują w stuff inspirowany aktualnymi trendami, to jednak nie zapomniała o swych początkach i konsekwentnie w każdym dropie wypuszcza baggy. Jako osoba bardzo sentymentalna, szanuję to na maksa. Kurteczka z dzisiejszej sesji to bardzo tradycyjny wzór i ponadczasowy krój. Co jak co, ale dobra baseballówka to rzecz, której nie powinno zabraknąć w żadnej szafie.

 

 



Kolejny towar to trochę jersey, trochę t-shirt. Właściwie to nie wiadomo co od legendy klimatów amerykańskiego sportu, czyli MAJESTIC ATHLETIC. W sumie jest to bardzo fajne nie wiadomo co. Skoro czapka jest z logiem Yankees, to koszulka także. Prawdziwy Amerykanin od razu pozna dzbana z Europy po tym, że miesza drużyny w swoim outficie. Jest to KARYGODNE. Jeśli uważasz, że jest to spoko, to zapraszam do nałożenia na siebie koszulki Wisły i szalika Cracovii. Nie sądzę by ten patent zmniejszył ryzyko konkretnego oklepu w Krakowie. Raczej by je zwiększył. Tak więc jeszcze raz mówię. Jeśli marzy Ci się ziemia dostanie się do US & A by pracować tam w Dolinie Krzemowej lub zdzierać azbest, to nie mieszaj merchu drużynowego, bo Cię tam nikt nie będzie szanował!

 





Ostatni element dzisiejszego zestawienia to jeansy od toruńskiego ELADE. Pamiętacie czasy, kiedy powiew zachodu stanowiły konkret jeansy? Nie sądzę, bo nawet ja tego nie pamiętam. Może wasi rodzice to pamiętają. Fakt jednak jest taki, że denim to core amerykańskiej stylówy. Mało co jest tak amerykańskie jak jeansy. Serio. Sprawdźcie okładkę Bruce'a Springsteen'a Born In The U.S.A. Co się pierwsze rzuca w oczy? DENIM. Spodnie od Elade to kawał dobrego jeansu. Pomimo, że nie są z Ameryki, to mówię wam, że tak jest. Serio. Myślę, że śmiało można je założyć na dupala, idąc na gigantyczne zakupy do Walmart'u. To by było na tyle. God bless America!







środa, 19 kwietnia 2017

ALKOPOLIGAMIA LOVEYOURLIFE - PALM / spring 2017 LOOKBOOK


Siemanko! W dniu dzisiejszym ma premierę nowa kolekcja od stołecznej Alkopoligamii - LoveYourLife - PALM!!! Z lekkim poślizgiem ale w jakim stylu. Nowa kolekcja nosi znamiona nadchodzącego lata - wszystkie wzory są zaprojektowane tak, że nie powstydziłoby się jej największe marki streetwearowe. Wszechobecne palmy i kwiaty zdobią nie tylko damską część kolekcji, ale też znalazły się na męskich bluzach i koszulkach. O akcesoriach nie wspominając. Zapraszam oczywiście też na unhuman.pl, gdzie znajdziecie całość kolekcji. 5!

























piątek, 14 kwietnia 2017

FIT NA DZIŚ: ELADE X NERVOUS X TURBOKOLOR X CARHARTT

Czołem! Jeśli ktoś czekał na kolejny wpis stylistyczny na naszym blogu, to właśnie się doczekał. Dzisiejsze zestawienie jest na prawie pełnym made in Poland. Stylówka, skomponowana z głównie polskich marek, została uzupełniona o mały, amerykański akcent w postaci nereczki od Carhartt, która podkreśla wykozaczenie fitu niczym dumny, amerykański orzeł. Generalnie rzecz biorąc, dobór marek pokazuje, że Polacy nie gęsi i czasy gdy rodzime marki oferowały tylko marnie skopiowany, zachodni paździerz już dawno minęły. Sami dzisiejsi reprezentanci to już na polskim rynku klasyk i śmiało można powiedzieć, że jeśli chodzi o poziom wykonania towaru, zjadają lwią część zagranicznych brandów na starcie. Chciałbym jeszcze dodać, że w przypadku dzisiejszej sesji nasz fotograf się naprawdę postarał za co należą mu się duże propsy. Nie ma co się za bardzo tu dalej produkować. Jedziemy z tematem!

 

Zaczynając już tradycyjnie od góry, prezentujemy wam najświeższy towar od toruńskiego ELADE w postaci klasycznej pięciopanelówki. Czapki typu 5 panel zeszły ostatnimi czasy trochę na dalszy plan, oddając pierwszeństwo wpierdolkom. Moim zdaniem trochę niesłusznie. Dlaczego? Bo po prostu bardzo lubię ten krój czapki. Dobry pięciopanel pasuję na każdą okazję. W momencie, gdy przyszedł do nas ostatni towar od Elade, wiedziałem, że zejdzie on dość szybko. Wzór jest naprawdę klasyczny, a sama jakość wykonania to po prostu kosa. Kolorki też bardzo tradycyjne. Zero przekombinowania i odpustu. Nie powiem, zrobiłem Uuuuuuuu.

 


Nasz model na ma sobie crewneck od NERVOUS. Ten brand, który pochodzi z 'ziemi obiecanej' to już po prostu polski elementarz stylówki. W tej marce lubię paradoksalnie najbardziej to, że niczym nas nie zaskakuje. Z sezonu na sezon konsekwentnie zaopatruje nas w stuff w tych samych krojach i podobnej palecie kolorystycznej. Poza tym obok klasycznych wzorów pojawia się zawsze sporo świeżych grafik, które są utrzymane w konwencji brandu. Patrzysz na towar i od razu widzisz - Nervous. Wykonanie zawsze na pełnej profesce. Towar jest wytrzymały i całkiem grubaśny. Nie są to łachy na jeden sezon. Zdecydowanie stuff ponadczasowy.  Na dzisiejszej bluzie motyw z modnym ostatnio gotykiem. Ta czcionka to też klasyk. Ciężko stworzyć z nią jakąś popelinę. Choć z własnej obserwacji rynku powiem, że się da hehehe.



Joggery to produkt od TURBOKOLOR. Ten polski brand już dawno stał się rozpoznawalny w szerszych kręgach niż świat polskiego skateboardingu i streetwear'u. Stało się tak między innymi dzięki kapitalnym kolaboracjom z zagranicznymi reprezentantami. Marka działa prężnie już od 2007 roku i nie zapowiada się, by miała zwolnić. Swanski stawia na stare, sprawdzone kroje, ale w każdej kolekcji lubi nas zaskoczyć czymś świeżym. Sztany, które dziś prezentujemy, to tradycyjne joggery marmury. Instatnt classic.

 




Ostatnia pozycja to nerka od CARHARTT WIP. Pozwólcie, że nie będę się dziś rozpisywał nad tą marką. Kto jej nie zna, ten chyba tu zabłądził. Sam towar prezentuje się naprawdę konkret. Nereczka jest dość pojemna, ale jednocześnie nie wygląda jak ta, którą mój ojciec wytargował kiedyś na jakimś straganie na waksach zagramanicą. Tamta wyglądała jakby mógł się w niej zmieścić cały świat. W tym momencie tate nauczył mnie, że na targowiskach trzeba się targować, a ten kto tego nie robi, nie będzie miał w oczach sprzedawcy żadnego szacunku. Żadnego. Ta saszetka jest po prostu w sam raz. Klasyczny model z jednym z najbardziej rozpoznawalnych żakardów w historii odzienia, stanowi kropkę nad 'i' w dzisiejszej stylówce. To by było na tyle. Czas zacząć święta. Czy wiedzieliście, że na sałatkę warzywną w majonezie na wschodzie mówi się kaczy żer? Ja do niedawna nie wiedziałem. Nie przeżryjcie się po prostu.