środa, 24 maja 2017

ELADE X SNB BARCELONA LOOKBOOK





Krótka piłka. Toruńskie ELADE wraz z SNB postanowiło wybrać się na mały trip do Barcelony. A jak z SNB, to oczywiście nie mogło zabraknąć deskorolek. Efektem tej podróży jest kozacki lookbook oraz video, które na którym ekipa robi na deskach tata wariata, a i łaszki z nowej kolekcji od Torunian są zaprezentowane całkiem nieźle. No fajnie, fajnie... Lookbook nazywa się 4 Your Eyes Only, a towar pochodzi z kolekcji Structure. Zapraszamy!


















poniedziałek, 22 maja 2017

UNHUMAN JUKE BOX BY SZULAS SZU #3


Kolejna porcja muzyko od Szulasa ląduje na naszym blogu. Jak zawsze - krótko, zwięźle i bez zbędnego słowa. Wszystko poniżej - sprawdź to!!! 

Kendrick Lamar - Damn.



Każda płyta Lamara staje się z miejsca kandydatem do płyty roku. Tak jak do dziś nie jestem przekonany do takiej łatki w przypadku To Pimp a Butterfly (album jest dobry ale bez przesady), tak Damn. jest albumem, który mnie wyrwał z papci. Świetna liryka, zajebista muzyka, jak zwykle kozackie klipy i goście, którzy robią świetną robotę. Mamy Rihanne, U2, 9th Wondera z jednym bitem, Kamasiego Washingtona oraz Thundercata dogrywających partie instrumentalne. Wokół płyty już narosło sporo różnych teorii: że to nie wszystko i będzie jeszcze więcej (K-Dot zdementował), że nie weszły na płytę numery wyprodukowane przez legendarnego DJ Premiera (Premo potwierdził), że płyty można słuchać również w odwróconej kolejności, co zmienia jej przekaz... Taaaak, Kendrick skupia na sobie uwagę i tym razem w pełni zasłużenie będzie murowanym kandydatem do płyty roku. Najbardziej siedzą mi: ELEMENT., PRIDE (matko, co za numer!), FEEL., singlowy HUMBLE. oraz LUST.

Logic - Everybody


Logic powraca z trzecim i jak twierdzi przedostatnim albumem w swojej karierze. Delikatny zawód, po fenomenalnym The Incredible True Story spodziewałem się trochę więcej ale za dużo narzekać nie można. Logic ma urywające tyłek flow, dobre teksty i zawsze dobry vibe. Brakuje tu jedynie jakiegoś sztandarowego hitu, który jednoznacznie kojarzyłby się z tą płytą. Tak czy inaczej album polecam, jako że Logic nigdy nie schodzi poniżej dobrego poziomu. Ogromny plus za Nigela deGrasse Tysona w roli narratora - Boga. Co mi najbardziej siadło? 1-800-273-8255, Black SpiderMan, Confess oraz tytułowe Everybody.

Brother Ali - All The Beauty In This Whole Life



Kolejne wydawnictwo prosto od uwielbianych przeze mnie Rhymesayers. To już siódmy album albinosa pochodzącego a Madison w stanie Wisconsin. Tradycyjnie otrzymujemy melodyjne bity, emocjonalne i świadome społecznie teksty oraz charakterystyczne flow z drżącymi przeciąganiami. Całość wyprodukował niezastąpiony Ant z Atmosphere. Bardzo fajnie buja ta płyta, dużo pozytywnego przekazu. Najciekawsze numery: Own Light (What Hearts Are For), Can't Take That Away, Uncle Usi Taught Me, Never Learn oraz Tremble.

Oddisee - The Iceberg



Bardzo płodny producent oraz raper prosto z Waszyngtonu powraca z kolejną bardzo dobrą płytą. Charakterystyczne bębny oraz bas jak zwykle stanowią o sile całego albumu. Oddisee ma to "coś", co powoduje, że chce się go słuchać, mimo że nie produkuje hitów. Tak jest i tym razem, nie pozostaje nic innego jak polecić The Iceberg. Na dzień dobry bardzo dobre Digging Deep, później NNGE i Rain Dance. Całe wydawnictwo dobrze się komponuje i daje dużo przyjemności z słuchania.

Bliss n Eso - Off the Grid



Po czterech latach przerwy płytę nagrała jedna z lepszych ekip w ojczyźnie kangurów. Australijczycy tradycyjnie mają ze sobą dużo melodii i dość klasycznego podejścia do rapu. To nie są uliczne kawałki ani imprezowe bangery. Czasem ocierają się o pop ale brzmienie powoduje, że naprawdę trudno ich nie lubić. Dużo naprawdę dobrych numerów: Tear The Roof Off, Devil On My Shoulder, Blue, Moments, czy np.: Travelling Band.

piątek, 19 maja 2017

FIT NA DZIŚ: 47' BRAND X MASS DNM X DIIL GANG X ENDORFINA X EXTREME HOBBY

Elo żbiki! Dzisiejszy fit to nie lada gratka dla fanów, a raczej fanek, ulicznego stylu. Jeśli jesteście doświadczonymi ulicznymi kocicami, ten fit jest dla was. Jeśli boicie się stać kolejnymi ofiarami gangu bezlitosnych Karin z Trójmiasta, ten fit też jest dla was. Kiedy wskoczycie w ten zestawik, automatycznie przybierzecie postać drapieżnej czarnej pumy, która da sobie radę w każdych warunkach. Rzeczywistość nigdy nie pieściła płci pięknej, a w dzisiejszych czasach dziewczyny muszą coraz częściej podkreślać swą siłę. Zwłaszcza w realiach betonowej dżungli, która jest zdominowana przez mężczyzn. Ale i same kobiety siebie nie szczędzą i jak pokazał przykład ostatnich wydarzeń z Gdańska, wykorzystują każdą słabość by przetrwać w ulicznej grze. Dzisiejsze stylistyczne zestawienie pozwoli wam przejść przez ośkę z podniesioną głową niczym Joanna d'Arc, zdobywająca kolejne twierdze z rąk angielskich. Tyle słowem wstępu. Girl Power!


Tradycyjnie zaczynamy już od góry. Nasza Basia ma dziś na sobie tradycyjną czapkę wpierdolkę od 47' BRAND. Nietrudno zauważyć, że często przewija się ten brand na łamach bloga. Jest tak ponieważ, moim skromnym zdaniem, 47' zjadło konkurencję, jeśli chodzi o ten temat. Czapki od nich coraz częściej przewijają się mi przed oczyma na polskich ulicach. I spoko! Jakość jest git. Wybór amerykańskich ligowych drużyn całkiem spory. Nie będę  ukrywał, że cena też robi robotę. Czapki tego kroju szczególnie upodobała sobie polska ulica, choć trzeba przyznać, że już dawno poszły w mainstream. Jednakże, ponoć  wpierdolka, poprzez zarzucony do góry daszek, sprawia, że sylwetka optycznie się powyższa. To pozwala jej posiadaczowi przyjąć nad przeciwnikiem pozycję dominującą. Jest to stary trick, który nieobcy jest światu zwierząt. Kto ogląda Animal Planet, ten powinien skumać bazę.



W skład dzisiejszego zestawienia weszły także przeciwsłoneczne oksy od MASS DENIM. Tej marki raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Prawie 20 lat w branży mówi samo za siebie. Modelka zażyczyła sobie szybkich okularów. Co mogłem z tym fantem zrobić? Oczywiście, otrzymała najszybsze. Okulary od MASS zawsze cieszyły się u nas popularnością ze względu na spoko wzory i bardzo dobrą jakość wykonania. Te nie są inne. Z resztą w tym sezonie przyszło do nas spoko modeli. Wśród nich klasyki, jak i bardziej sportowe wzory. Warto zapoznać się z tym tematem w naszym sklepie.



Następna opcja to bluza od nieśmiertelnego DIIL GANG. Marka ta to już klasyk warszawskiego, ulicznego stylu. Mody przemijają, DIIL nadal trwa serwując nam konserwatywny uliczny styl. Miły fakt stanowi to, że brand nie zapomina o najdroższych paniach. Widoczny na zdjęciach crewneck to osiedlowa klasa sama w sobie. Za tę ekipę i towar nie muszę ręczyć. Marka broni się sama.





Dresy to produkt od szczecińskiej ENDORFINY. Marka ta specjalizuje się w odzieży sportowej dla kobiet. Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o legginsy to nie ma w Polsce sobie równych. Jeśli siłownia, czy hala sportowa to twój drugi dom, to dobrze trafiłaś. Ten brand jest dla ciebie, dziewczyno. Widoczne na zdjęciu spodnie to klasyczne dresiwo. Regulacja w pasie za pomocą sznurka, dwie kieszenie, ściągacze przy kostkach (innych dresów nie akceptuję!) i kozacki wrzut gotykiem przez całą nogawkę. Takie combo nie może się nie udać. Ten dres w swej prostocie to majstersztyk bawełny. Do spodni można dokupić bluzę i skomponować całkiem elo komplecik. Polecam to! W tym miejscu chciałbym także polecić videolookbooki od Endorfiny. Komentarz do nich jest krótki - wow.



Kropką nad 'i' dzisiejszej stylówy jest nieodłączny atrybut damskiej garderoby, czyli torebka. Dziś ona przybrała kształt klasycznej listonoszki od EXTREME HOBBY. Marka ta, jak sama nazwa wskazuje, jest przeznaczona dla fanów i fanek ekstremalnego hobby. Tutaj rodzi się pytanie - czym jest takowe hobby? Jakby na to nie patrzeć, pole interpretacji jest dość szerokie, więc pozostawiam to wam jako temat do osobistych przemyśleń. Listonoszka powoli zaczęła na ulicach wypierać nerki, co najpierw budziło moje zdziwienie, ale teraz nie widzę w tym nic dziwnego, że widzę rosłego chłopa z listonoszką przy boku. Przyjęły się i tyle. Do takowej torebeczki nasza dama może schować różne różności np. w postaci środków obrony bezpośredniej, jak i takie tam różne rzeczy związane z damskimi sprawami. Żeby nie było, ja nie wiem co to za rzeczy. To by było dziś na tyle. Fit mówi sam za siebie. Jest on dla ludzi. Jest on dla kobiet. Szlus.








Mass - Ringo Sunglasses Shine Black
DIIL - Tag Crewneck
Endorfina - SD Got Spodnie Dresowe
Extreme - Hobby Be Brave Listonoszka

wtorek, 9 maja 2017

FIT NA DZIŚ: TURBOKOLOR X ALKOPOLIGAMIA X STOPROCENT X ELADE

Siema fitozaury! Stęskniliście się za kolejną stylistyczną kombinacją w wykonaniu unhuman.pl? No to bardzo dobrze, bo zostało dla was przygotowane małe co nieco w postaci tego posta. Dzisiejsza kompozycja wyjątkowo nie została stworzona przeze mnie, bo cały zeszły tydzień spędziłem na bawce w rytmie barachołki na naszych wschodnich rubieżach. Możecie wierzyć lub nie, ale nadal stoją tam drewniane chaty. Słabo? Tak więc pod moją nieobecność doszło do burzy mózgów, której efektem jest ta sesja. Nie będę ukrywał, że generalna inspekcja do spraw fittingu RP, miałaby do tego combo kilka zastrzeżeń, ale chłopaki się starały. Co jak co, ale model został przynajmniej wystrojony w tradycyjną, polską 'cebulkę', przez co nie zmarzł w tej budzie bez okien. Tak więc przynajmniej nauka mam nie poszła w las. Tyle. Jedziemy z tym tematem!



Nasz model ma na sobie jupę od TURBOKOLOR. Model Herald już nieraz przewijał się w kolekcjach od Turbo i jest to dość sprawdzony krój, który przypomina trochę amerykańskie kurtki robocze. Jednakże, jeszcze nie pojawił się u nas w tak kozackim wydaniu. Nie mam tu na myśli tylko specjalnej okazji, jaką stanowi collabo z legendarnym Steve'm Caballero ( nazwisko to nie powinno być chyba nikomu obce, a już na pewno nie tym, którzy chowali się na Tony Hawk Pro Skater 2) , którą marka uczciła 10. urodziny. Już sam ten fakt to kosa, która pokazuje jakie jest obecnie miejsce marki w szeregu. Mam tu przede wszystkim na myśli wykonanie. Herald Jacket z tej kolekcji jest opatrzony świetnymi grafikami i jest podszyty satyną, która prezentuje się kapitalnie pod tą kurteczką. Szanuję to, że marka ta potrafi nas jeszcze po dziesięciu latach w branży zaskoczyć czymś konkretnym. Gratki! Polecam ten towar z czystym sumieniem. Należy się spieszyć raczej z zakupem, bo edycja jest limitowana.





Następna warstwa naszej 'cebulki' xd to zip od warszawskiej ALKOPOLIGAMII. Marka powinna być kojarzona przede wszystkim z niejakim Tym Typem Mesem. Towar prezentuje się dość konkretnie. Kolekcja Love Your Life jest utrzymana raczej w prostocie i na minimalu. Przeważają w niej motywy kwiatowe, które prezentują się naprawdę cool. Jak masz ochotę zabawić się na weekend w Niebie, czy tam Planie B, by sprawdzić co sobie tam nabazgrał Hubert Urbański na palcach, to przyodzienie tej marki jest wskazane. Spoko jest ten brand po prostu. Niby niczym nie zaskakuje, a jednak coś w sobie ma. Jakość wykonania także robi robotę.




Tee to towar od szczecińskiego STOPROCENT. Jeżeli tobie Szczecin kojarzy się z paprykarzem, to mi właśnie z tą marką i ekipą z nią związaną. Stopro to przede wszystkim dość unikatowy styl, którego nie uświadczysz w innych zakątkach Polski. Chodzi tu zarówno o RAP, jak i o stylówę. Trendsetterem tam jest znany tu i ówdzie Wini, który od lat uprawia śmieszking wagi ciężkiej. Poczucie humoru w stylu albo to kupujesz, albo goń się. Ja osobiście mam słabość do Winiego heheszki. Ostatnia kolekcja tego brandu to przede wszystkim cała masa do 'wesołych' lat 90., a raczej naszej wyidealizowanej wizji tego okresu. Komuś może on się kojarzyć z playstation, komu innemu z magazynem Ślizg. Mi przede wszystkim na myśl o latach 90. w Polsce staje przed oczyma okupujący sejmową mównicę poseł Janowski i tańczący do Dr. Albana Persching. Wróćmy tymczasem do tematu. W ostatniej kolekcji Stopro pojawiło się całkiem sporo rip offów nawiązujących do motywów, które gimbom, jak i w sumie licealistom, mogą być już obce. Widoczny na koszce motyw to oczywiście wariacja na temat loga marki Santa Cruz. Takich patentów kryje ta kolekcja więcej. Ciekawa opcja, która jest godna sprawdzenia.

 



Ostatnia opcja to tradycyjne spodnie materiałowe od ELADE. Zdaję sobie sprawę z tego, że już tu pisałem ze sto razy o tej marce. Zwłaszcza w kontekście ich spodni. Powód jest prosty. Po prostu zajebiste robi spodnie, a i do samej marki ogólnie mam słabość. Ostatnia kolekcja niczym mnie nie zaskoczyła. I bardzo dobrze! Może pięciopanelówki szczególnie zwróciły moją uwagę, bo prezentują się godnie. Spodnie to tradycyjny krój z odrobiną stretchu i dodatkowym sznurkiem do regulacji pasa. Nie kumam trochę tej fazy na sznurki, która mi się przede wszystkim kojarzy z tym, że sznurka w tym celu używał Moe Szyslak, ale nich im będzie. Sztany wyglądają bardzo ok, a ich jakości nie da się nic zarzucić. To by było na tyle.  A tymczasem, borem lasem!



piątek, 28 kwietnia 2017

FIT NA DZIŚ: GRIZZLY X HYPE X POGO X TURBOKOLOR X AMERICAN SOCKS


No witam! Powoli dobijamy do weekendu, który rozpoczyna majówkę, a pogoda za oknem trochę kijowa. Dzisiejsze zestawienie w sam raz na klimat, który będzie nam towarzyszył w majówkę, bo prognoza na następne dni nie pieści. Fit absolutnie nie spodobał się naszemu fotografowi, ale my robimy swoje i i tak go wrzucamy. Może i nasz model prezentuje się w dzisiejszej odsłonie trochę młodzieżowo, ale to w sumie jest młody człowiek.  Tyle słowem wstępu i dajemy bobu!



Zaczynamy zatem, tradycyjnie już, od góry. Snapback to produkt od amerykańskiego GRIZZLY . Brand ten znany jest przede wszystkim skaterom młodego pokolenia i wygląda na to, że zbiera u nich propsy. Ja pamiętam jak skate ekipa w moim mieście sama robiła sobie szablony na  koszulki i maziała farbami logo Osirus. Teraz już dzieciaki nie robią takich rzeczy, a czy to jest dobre, czy złe, to już rozkmńcie sobie sami. Tak samo jak to, czy lepsze było walenie nalewek za szkołą, czy spożywanie acodinu i jak się przyczynił Counter Strike na liczbę nieobecności na lekcjach. Tak czy owak snap prezentuje się elegancko. Bardzo klasyczny model, dobry na każdą okazję.




Kolejny produkt to bomber  jacket od brytyjskiego HYPE. Marka ta, paradoksalnie do swej nazwy, jest w kraju nad Wisłą dość słabo wyhajpowana. Trochę szkoda bo produkty od tego brandu prezentują się całkiem nieźle, a sam Hype nie działa na rynku od wczoraj. W UK już ta marka coś znaczy. Sam flyers jako element ubioru już dawno stracił pazur i ostatni raz budził on respekt prawdopodobnie w 2000 roku, kiedy jeszcze jakiś psychopata założył go na pomarańczową stronę i sterroryzował z tulipanem w ręku grupkę pań pod sklepem. Ja sam mojego pierwszego bombera nabyłem w gimnazjum  świeżo po seansie filmu Romper Stomper. W szkole podstawowej, która mieściła się w centrum, fleki były elementem rozpoznawczym największych hultajów. Większość z nich już pewnie nie żyje, albo siedzi. W chwili obecnej flek stał się bardzo popularny w każdych kręgach - od hipsterki, która okupuje Plac Zbawiciela i Off Garbary, po lokalnych swaggerów i celebrytów. Bomber już chyba na zawsze opuścił stadiony i stał się standardowym elementem garderoby. I w sumie ok. Sam produkt od Hype to bardzo tradycyjny krój - kolor oliwka, pomarańczowa podszewka i kieszonka na ramieniu. Mój ziomek mi powiedział, że jeden skin z którym jechał kiedyś do Pragi na koncert spakował się w taką kieszonkę na trzydniowy wyjazd. Słabo?







Pod kurteczką znajduje się koszulka od POGO. Było już co nieco o stuffie dla młodszych skaterów. teraz coś o marce, która powinna być znana skaterom trochę starszej daty. POGO powstało w 2003 r. i było marką, której grupę docelową stanowili właśnie fanatycy deskorolki. Sam ojciec brandu - Piotr Dabov nie był żadnym farbowanym lisem, który żeni towar naiwniakom, ale był i w sumie jest znaną postacią w środowisku. POGO zaliczyło kilka lat temu zgon i nikt się nie spodziewał, że jeszcze coś z tego będzie. Tymczasem marka wróciła niedawno w bardzo dobrym stylu. Widoczna na zdjęciach koszulka to efekt współpracy ze znanym tu i ówdzie twórcą komiksu undergroud'owego - Łukaszem Kowalczukiem, który jest odpowiedzialny między innymi za fanzine 'Nienawidzę Ludzi' i organizację Szlamfestu. Fajna akcja z tym collabo. Oby tak dalej!






Szorty sprezentował nam nasz rodzimy TURBOKOLOR. Nie ma co się za bardzo rozpisywać nad tym brandem bo już nieraz robiłem to na łamach tego bloga. Krótkie, materiałowe spodnie to już klasyk od tej zasłużonej na polskim rynku marki, która także od lat się wącha ze skaterami i cieszy się u nich szacunkiem. Sprawdźcie koniecznie ich collabo z Chrisem Haslamem, a i właśnie wyszła kolekcja, będąca efektem współpracy ze Steve'm Caballero! Słabo?! Nie sądzę.




Ostatni element dzisiejszego fitu to podkolanówy od świeżaka na rynku, czyli AMERICAN SOCKS. Możecie uwierzyć w to, albo nie, ale same skarpy nie są robione w U.S & A, ale w Portugalii (lol) i są bardzo eko. Wiele tutaj napisać nie mogę bo brand dopiero raczkuje, ale same skarpety prezentują się bardzo godnie i duchem są bardzo amerykańskie hehe. Jeśli chodzi o jakość to nic im nie można zarzucić. Wszystko jest prima sort. Sam zawsze byłem fanatykiem długich skiet i przez bardzo długi czas ignorowałem krótkie. Takie skarpy to nieśmiertelna klasyka i gwarant dobrego stylu. To by było na tyle. Chciałbym napisać, że właśnie zaczynam długi weekend, ale tak nie jest i jest mi z tego powodu bardzo źle. Wam tymczasem życzę spoko weekendu. Bawcie się grzecznie!