wtorek, 21 lutego 2017

UNHUMAN JUKE BOX by SZULAS SZU #1


Rok 2017. już dość wygodnie umościł się w pędzie dni i zaczął wypuszczać dobrą muzykę. Na tapetę bierzemy 5 ciekawych albumów, które ukazały się właśnie w tym nowym roku, albo w samej końcówce poprzedniego.
Na dzień dobry idzie najnowsze wydawnictwo przedstawiciela mainstreamu - Big Sean’a. Płyta I Decided zawiera 14 tracków, które komponują się w bardzo udaną całość. Już po Intrze mamy dobry numer Light z gościnnym udziałem Jeremih'a, chwilę później świetny No Favors z kozacką zwrotką Eminema. Inne mocne punkty płyty to choćby: Owe Me, świetny singlowy Halfway Off the Balcony, czy pozytywny Inspire Me. Warto sprawdzić to LP!

Big Sean - Halfway Off The Balcony 

Kolejna pozycja to Syd ze swoim debiutanckim, solowym krążkiem Fin. Wokalistka The Internet zrobiła kompletnie inną płytę niż to, co można było usłyszeć na albumach jej macierzystej kapeli. Płyta solo to popowo-soulowe granie z domieszką hip hopu. Bardzo przyjemne, klimatyczne wydawnictwo. Fani nowoczesnych brzmień powinni być zadowoleni. Album zawiera dużo dobrych numerów, zaczynając od Know, przez znakomity, singlowy All About Me, Body, aż do mojego ulubieńca Over z gościnnym udziałem 6LACK’a. Całość jest naprawdę mocna. Jak to się mówi – nie skipuje.
Syd - All About Me 


Numer trzy na dzisiejszej liście to cesarz klimatu - Simon Green vel Bonobo ze swoją kolejną znakomitą płytą. Jak zawsze trochę hiphopowo, lecz jednak głównie instrumentalnie. Przede wszystkim z potężną dawką klimatu, który uzależnia. Zdecydowanie jest co posłuchać. Zaczynając od Second Sun, pierwszy singiel – Kerala, moje ulubione Ontario, kapitalny singiel No Reason z Nick’iem Murphy (dawniej Chet Faker), czy chociażby 7th Sevens. Jeżeli znasz Bonobo, to się nie zawiedziesz. Jeżeli jakimś cudem nie znasz Bonobo… to też się nie zawiedziesz.
Bonobo - No Reason (feat. Nick Murphy) 


Po klimatycznej uczcie dla zmysłu słuchu, zejdźmy na ziemię z pozycją numer 4., którą stanowi Siya, znana także jako Michele Sherman. Artystka pochodzi z Brooklynu, czyli jej po prostu rap musi być dobry. SIYAvsSIYA to jej oficjalny fonograficzny debiut, który jest, moim skromnym zdaniem, zdecydowanie udany. Wydana w grudniu 2016. płyta łączy starą szkołę rapu z nową, zarówno w kwestii nawijki, jak i samej produkcji. Zawierający szesnaście numerów album zaczyna się od porządnego, klasycznego The One w duecie z Lyric Wright. Następnie wjeżdża singlowe I Know I Know z pianinkiem jak u Mobb Deep. Dalej mamy świetne Body oraz mojego faworyta na płycie, czyli New York New York. Wyróżnia się także przyjemne Picket Fences z gościnnym udziałem Ashley Rose. Podsumowując, jest to bardzo obiecujący debiut. Zdecydowanie czekam na więcej.
Siya - I Know I Know (Official Video) 


Na zakończenie przybywa, można już śmiało stwierdzić, legendarny duet, czyli EL-P oraz Killer Mike, działający jako Run The Jewels. Panowie wypuścili już trzeci, wspólny projekt i znowu pozamiatali swoim charakterystycznym, bezkompromisowym brzmieniem. To nie jest delikatna muzyka dla romantyków. Znowu jest mocno i szorstko. Jak tu się nie cieszyć, kiedy na wejściu dostajemy taki utwór jak Down z Joi na featuringu. Jest on raczej dość spokojnym numerem, jak na ten szalony duet, ale wchodzi jak złoto. Dalej mamy takie mocne kawałki jak Hey Kids z równie szalonym Dannym Brownem (nadal nie trawię jego głosu), 2100, Everybody Stay Calm, czy niesamowite Oh Mama. Cały album jest kozacki i trudno wybrać tylko kilka dobrych numerów. Wydawnictwo to polecam z czystym sumieniem.
Run The Jewels - Legend Has It 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz