piątek, 14 kwietnia 2017

FIT NA DZIŚ: ELADE X NERVOUS X TURBOKOLOR X CARHARTT

Czołem! Jeśli ktoś czekał na kolejny wpis stylistyczny na naszym blogu, to właśnie się doczekał. Dzisiejsze zestawienie jest na prawie pełnym made in Poland. Stylówka, skomponowana z głównie polskich marek, została uzupełniona o mały, amerykański akcent w postaci nereczki od Carhartt, która podkreśla wykozaczenie fitu niczym dumny, amerykański orzeł. Generalnie rzecz biorąc, dobór marek pokazuje, że Polacy nie gęsi i czasy gdy rodzime marki oferowały tylko marnie skopiowany, zachodni paździerz już dawno minęły. Sami dzisiejsi reprezentanci to już na polskim rynku klasyk i śmiało można powiedzieć, że jeśli chodzi o poziom wykonania towaru, zjadają lwią część zagranicznych brandów na starcie. Chciałbym jeszcze dodać, że w przypadku dzisiejszej sesji nasz fotograf się naprawdę postarał za co należą mu się duże propsy. Nie ma co się za bardzo tu dalej produkować. Jedziemy z tematem!

 

Zaczynając już tradycyjnie od góry, prezentujemy wam najświeższy towar od toruńskiego ELADE w postaci klasycznej pięciopanelówki. Czapki typu 5 panel zeszły ostatnimi czasy trochę na dalszy plan, oddając pierwszeństwo wpierdolkom. Moim zdaniem trochę niesłusznie. Dlaczego? Bo po prostu bardzo lubię ten krój czapki. Dobry pięciopanel pasuję na każdą okazję. W momencie, gdy przyszedł do nas ostatni towar od Elade, wiedziałem, że zejdzie on dość szybko. Wzór jest naprawdę klasyczny, a sama jakość wykonania to po prostu kosa. Kolorki też bardzo tradycyjne. Zero przekombinowania i odpustu. Nie powiem, zrobiłem Uuuuuuuu.

 


Nasz model na ma sobie crewneck od NERVOUS. Ten brand, który pochodzi z 'ziemi obiecanej' to już po prostu polski elementarz stylówki. W tej marce lubię paradoksalnie najbardziej to, że niczym nas nie zaskakuje. Z sezonu na sezon konsekwentnie zaopatruje nas w stuff w tych samych krojach i podobnej palecie kolorystycznej. Poza tym obok klasycznych wzorów pojawia się zawsze sporo świeżych grafik, które są utrzymane w konwencji brandu. Patrzysz na towar i od razu widzisz - Nervous. Wykonanie zawsze na pełnej profesce. Towar jest wytrzymały i całkiem grubaśny. Nie są to łachy na jeden sezon. Zdecydowanie stuff ponadczasowy.  Na dzisiejszej bluzie motyw z modnym ostatnio gotykiem. Ta czcionka to też klasyk. Ciężko stworzyć z nią jakąś popelinę. Choć z własnej obserwacji rynku powiem, że się da hehehe.



Joggery to produkt od TURBOKOLOR. Ten polski brand już dawno stał się rozpoznawalny w szerszych kręgach niż świat polskiego skateboardingu i streetwear'u. Stało się tak między innymi dzięki kapitalnym kolaboracjom z zagranicznymi reprezentantami. Marka działa prężnie już od 2007 roku i nie zapowiada się, by miała zwolnić. Swanski stawia na stare, sprawdzone kroje, ale w każdej kolekcji lubi nas zaskoczyć czymś świeżym. Sztany, które dziś prezentujemy, to tradycyjne joggery marmury. Instatnt classic.

 




Ostatnia pozycja to nerka od CARHARTT WIP. Pozwólcie, że nie będę się dziś rozpisywał nad tą marką. Kto jej nie zna, ten chyba tu zabłądził. Sam towar prezentuje się naprawdę konkret. Nereczka jest dość pojemna, ale jednocześnie nie wygląda jak ta, którą mój ojciec wytargował kiedyś na jakimś straganie na waksach zagramanicą. Tamta wyglądała jakby mógł się w niej zmieścić cały świat. W tym momencie tate nauczył mnie, że na targowiskach trzeba się targować, a ten kto tego nie robi, nie będzie miał w oczach sprzedawcy żadnego szacunku. Żadnego. Ta saszetka jest po prostu w sam raz. Klasyczny model z jednym z najbardziej rozpoznawalnych żakardów w historii odzienia, stanowi kropkę nad 'i' w dzisiejszej stylówce. To by było na tyle. Czas zacząć święta. Czy wiedzieliście, że na sałatkę warzywną w majonezie na wschodzie mówi się kaczy żer? Ja do niedawna nie wiedziałem. Nie przeżryjcie się po prostu.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz