poniedziałek, 22 maja 2017

UNHUMAN JUKE BOX BY SZULAS SZU #3


Kolejna porcja muzyko od Szulasa ląduje na naszym blogu. Jak zawsze - krótko, zwięźle i bez zbędnego słowa. Wszystko poniżej - sprawdź to!!! 

Kendrick Lamar - Damn.



Każda płyta Lamara staje się z miejsca kandydatem do płyty roku. Tak jak do dziś nie jestem przekonany do takiej łatki w przypadku To Pimp a Butterfly (album jest dobry ale bez przesady), tak Damn. jest albumem, który mnie wyrwał z papci. Świetna liryka, zajebista muzyka, jak zwykle kozackie klipy i goście, którzy robią świetną robotę. Mamy Rihanne, U2, 9th Wondera z jednym bitem, Kamasiego Washingtona oraz Thundercata dogrywających partie instrumentalne. Wokół płyty już narosło sporo różnych teorii: że to nie wszystko i będzie jeszcze więcej (K-Dot zdementował), że nie weszły na płytę numery wyprodukowane przez legendarnego DJ Premiera (Premo potwierdził), że płyty można słuchać również w odwróconej kolejności, co zmienia jej przekaz... Taaaak, Kendrick skupia na sobie uwagę i tym razem w pełni zasłużenie będzie murowanym kandydatem do płyty roku. Najbardziej siedzą mi: ELEMENT., PRIDE (matko, co za numer!), FEEL., singlowy HUMBLE. oraz LUST.

Logic - Everybody


Logic powraca z trzecim i jak twierdzi przedostatnim albumem w swojej karierze. Delikatny zawód, po fenomenalnym The Incredible True Story spodziewałem się trochę więcej ale za dużo narzekać nie można. Logic ma urywające tyłek flow, dobre teksty i zawsze dobry vibe. Brakuje tu jedynie jakiegoś sztandarowego hitu, który jednoznacznie kojarzyłby się z tą płytą. Tak czy inaczej album polecam, jako że Logic nigdy nie schodzi poniżej dobrego poziomu. Ogromny plus za Nigela deGrasse Tysona w roli narratora - Boga. Co mi najbardziej siadło? 1-800-273-8255, Black SpiderMan, Confess oraz tytułowe Everybody.

Brother Ali - All The Beauty In This Whole Life



Kolejne wydawnictwo prosto od uwielbianych przeze mnie Rhymesayers. To już siódmy album albinosa pochodzącego a Madison w stanie Wisconsin. Tradycyjnie otrzymujemy melodyjne bity, emocjonalne i świadome społecznie teksty oraz charakterystyczne flow z drżącymi przeciąganiami. Całość wyprodukował niezastąpiony Ant z Atmosphere. Bardzo fajnie buja ta płyta, dużo pozytywnego przekazu. Najciekawsze numery: Own Light (What Hearts Are For), Can't Take That Away, Uncle Usi Taught Me, Never Learn oraz Tremble.

Oddisee - The Iceberg



Bardzo płodny producent oraz raper prosto z Waszyngtonu powraca z kolejną bardzo dobrą płytą. Charakterystyczne bębny oraz bas jak zwykle stanowią o sile całego albumu. Oddisee ma to "coś", co powoduje, że chce się go słuchać, mimo że nie produkuje hitów. Tak jest i tym razem, nie pozostaje nic innego jak polecić The Iceberg. Na dzień dobry bardzo dobre Digging Deep, później NNGE i Rain Dance. Całe wydawnictwo dobrze się komponuje i daje dużo przyjemności z słuchania.

Bliss n Eso - Off the Grid



Po czterech latach przerwy płytę nagrała jedna z lepszych ekip w ojczyźnie kangurów. Australijczycy tradycyjnie mają ze sobą dużo melodii i dość klasycznego podejścia do rapu. To nie są uliczne kawałki ani imprezowe bangery. Czasem ocierają się o pop ale brzmienie powoduje, że naprawdę trudno ich nie lubić. Dużo naprawdę dobrych numerów: Tear The Roof Off, Devil On My Shoulder, Blue, Moments, czy np.: Travelling Band.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz